Jamesa Joyce „Ulisses”

krytyk

2026-08-18

Wprowadzenie

Nie sposób mówić o powieściach, które zmieniły literaturę XX wieku, nie wspominając o „Ulissesie” Jamesa Joyce’a. Opublikowana w 1922 roku książka uchodzi za jedno z najważniejszych osiągnięć modernizmu, a zarazem za dzieło wyjątkowo wymagające. Już od momentu ukazania się wzbudzała zachwyt, zdumienie, krytykę i kontrowersje. Dla jednych była dowodem literackiego geniuszu, dla innych przykładem przesadnego eksperymentowania z językiem i formą. Niezależnie jednak od oceny trudno zakwestionować wpływ, jaki „Ulisses” wywarł na rozwój współczesnej powieści.

Joyce dokonał rzeczy niezwykłej. Materiałem dla monumentalnej książki uczynił jeden zwyczajny dzień z życia kilku mieszkańców Dublina. Akcja rozgrywa się 16 czerwca 1904 roku, od godzin porannych aż do późnej nocy. Nie ma tutaj wielkiej wojny, niezwykłej wyprawy ani dramatycznej historii o bohaterach zmieniających losy świata. Leopold Bloom chodzi po mieście, załatwia codzienne sprawy, uczestniczy w pogrzebie, pracuje, je, rozmawia, wspomina i obserwuje ludzi. Stephen Dedalus prowadzi lekcję, spotyka znajomych, dyskutuje o literaturze i zmaga się ze swoimi problemami. Molly Bloom pozostaje przede wszystkim obecna w myślach męża, by w finale powieści sama przejąć głos.

Zwyczajność wydarzeń okazuje się jednak pozorna. Joyce pokazuje, że nawet jeden dzień zawiera ogromną liczbę myśli, wspomnień, pragnień, skojarzeń, lęków i doświadczeń. Codzienność może stać się epopeją, a człowiek idący ulicą współczesnym odpowiednikiem mitycznego Odyseusza.

Właśnie na tym polega jeden z największych paradoksów „Ulissesa”. Joyce wykorzystuje konstrukcję nawiązującą do „Odysei” Homera, ale zamiast wielkich przygód przedstawia banalne czynności mieszkańców Dublina. Bohaterstwo zostaje przeniesione z pola walki i mitycznych mórz do kuchni, pubu, redakcji, ulicy, cmentarza i zwyczajnego mieszkania.

Jeden dzień w Dublinie

Akcja „Ulissesa” rozpoczyna się rano 16 czerwca 1904 roku. Pierwsze epizody koncentrują się na Stephenie Dedalusie, młodym nauczycielu, intelektualiście i początkującym artyście, znanym już czytelnikom Joyce’a z „Portretu artysty z czasów młodości”. Stephen mieszka w wieży Martello wraz z Buckiem Mulliganem i przeżywa okres głębokiego wewnętrznego kryzysu.

Jednym z najważniejszych źródeł jego problemów pozostaje niedawna śmierć matki. Stephen nie potrafi uwolnić się od wspomnienia jej ostatnich chwil i od poczucia winy wynikającego między innymi z odmowy spełnienia jej religijnego życzenia. Jednocześnie pozostaje w konflikcie z katolicyzmem, irlandskim nacjonalizmem oraz tradycyjnymi oczekiwaniami społecznymi.

Po początkowych epizodach uwaga narracji przenosi się na Leopolda Blooma. Jest on pośrednikiem reklamowym, człowiekiem prowadzącym stosunkowo zwyczajne życie mieszczańskie. Rano przygotowuje śniadanie, wychodzi z domu i zaczyna przemierzać Dublin.

Bloom nie przypomina typowego bohatera epickiego. Nie jest wojownikiem ani przywódcą. Jest człowiekiem ciekawym świata, tolerancyjnym, często niepewnym siebie, skłonnym do obserwacji i rozmyślań. Właśnie on staje się współczesnym odpowiednikiem Odyseusza.

W ciągu dnia uczestniczy między innymi w pogrzebie Paddy’ego Dignama, odwiedza redakcję gazety, przemieszcza się po ulicach miasta, wchodzi do lokali, spotyka różnych ludzi i załatwia sprawy zawodowe. Jednocześnie nieustannie wraca myślami do własnego małżeństwa, przeszłości i śmierci syna Rudego.

Nad całym jego dniem unosi się również świadomość romansu Molly z Blazesem Boylanem. Bloom wie, że do spotkania kochanków ma dojść właśnie tego dnia. Nie prowadzi to jednak do klasycznej sceny zazdrości czy gwałtownego konfliktu. Joyce interesuje się przede wszystkim psychologicznym doświadczeniem zdradzanego człowieka: mieszaniną zazdrości, rezygnacji, bólu, wspomnień i pragnień.

Leopold Bloom – zwyczajny człowiek jako bohater epopei

Leopold Bloom jest jedną z najbardziej oryginalnych postaci literatury XX wieku. Joyce świadomie konstruuje go jako przeciwieństwo klasycznego bohatera. Bloom nie dokonuje spektakularnych czynów. Jego niezwykłość polega raczej na sposobie patrzenia na świat.

Jest uważnym obserwatorem. Interesują go reklamy, jedzenie, anatomia, seksualność, wynalazki, życie innych ludzi i najdrobniejsze szczegóły codzienności. Jego myśli często biegną w zupełnie nieoczekiwanych kierunkach. Jedno przypadkowe spostrzeżenie może wywołać wspomnienie, skojarzenie albo fantazję.

Bloom pozostaje również outsiderem. Jest Irlandczykiem, ale jego żydowskie pochodzenie sprawia, że nie zawsze zostaje uznany przez otoczenie za pełnoprawnego członka wspólnoty. W powieści spotyka się z przejawami antysemityzmu, szczególnie wyraźnymi podczas konfliktu w pubie.

Jednocześnie właśnie Bloom okazuje się jednym z najbardziej ludzkich bohaterów książki. Jest zdolny do współczucia i próbuje unikać agresji. W świecie pełnym nacjonalistycznych sporów, uprzedzeń i gwałtownych deklaracji reprezentuje bardziej prywatny, tolerancyjny sposób patrzenia na człowieka.

Jego codzienna podróż przez Dublin zaczyna przypominać odyseję nie dlatego, że spotykają go niezwykłe przygody, ale dlatego, że każda sytuacja prowadzi do konfrontacji z ludzką naturą. Bloom obserwuje śmierć, seksualność, religię, politykę, samotność i własną przeszłość.

Najbardziej bolesnym doświadczeniem pozostaje utrata syna. Rudy zmarł jako niemowlę, ale jego nieobecność nadal wpływa na życie Leopolda i Molly. Śmierć dziecka stworzyła dystans między małżonkami i stała się jednym z niewidocznych punktów, wokół których obraca się ich relacja.

Stephen Dedalus – poszukiwanie własnej drogi

Drugim niezwykle ważnym bohaterem jest Stephen Dedalus. Młody człowiek reprezentuje zupełnie inny typ osobowości niż Bloom. Jest intelektualistą, człowiekiem wykształconym, zanurzonym w literaturze, filozofii, teologii i historii.

Stephen pragnie zostać artystą, ale nie potrafi jeszcze znaleźć dla siebie miejsca. Sprzeciwia się wpływowi Kościoła, nie chce podporządkować się ideologii nacjonalistycznej i zachowuje dystans wobec oczekiwań otoczenia.

Jego nazwisko nie jest przypadkowe. Dedal w mitologii greckiej był genialnym konstruktorem, który stworzył między innymi skrzydła pozwalające uciec z Krety. Stephen również pragnie znaleźć sposób na wydostanie się z ograniczeń nakładanych przez rodzinę, religię, ojczyznę i historię.

W „Ulissesie” jest jednak człowiekiem zagubionym. Ma ogromną wiedzę i ambicje, ale jednocześnie żyje chaotycznie, ma problemy finansowe i nie potrafi stworzyć stabilnej wizji przyszłości.

Ważnym elementem jego osobowości pozostaje konflikt związany z pamięcią o matce. Stephen odrzucał religijność, ale śmierć matki pozostawiła w nim poczucie winy. Powracające wspomnienie staje się symbolem konfliktu między intelektem a emocjami.

W późniejszej części dnia drogi Stephena i Blooma coraz wyraźniej się zbliżają. Ich spotkanie ma znaczenie symboliczne. Leopold utracił syna, natomiast Stephen jest młodym człowiekiem pozostającym w skomplikowanej relacji ze swoim ojcem. Joyce tworzy w ten sposób możliwość zastępczej relacji ojca i syna.

Nie prowadzi jej jednak do prostego rozwiązania. „Ulisses” unika łatwych pojednań i sentymentalnych zakończeń. Bloom i Stephen spotykają się, rozmawiają, spędzają wspólnie część nocy, ale każdy ostatecznie pozostaje osobną jednostką.

Molly Bloom

Trzecią centralną postacią powieści jest Molly Bloom, żona Leopolda. Przez większą część książki poznajemy ją pośrednio – przede wszystkim poprzez myśli innych postaci, a zwłaszcza męża. Wiemy o jej działalności jako śpiewaczki, relacjach z mężczyznami i planowanym spotkaniu z Boylanem.

Dopiero ostatni epizod oddaje głos samej Molly. Jej obszerny monolog wewnętrzny należy do najbardziej znanych fragmentów „Ulissesa” i całej literatury modernistycznej.

Czytelnik otrzymuje możliwość wejścia bezpośrednio w strumień jej myśli. Molly wspomina dzieciństwo w Gibraltarze, małżeństwo, swoich partnerów, ciało, seksualność, codzienne doświadczenia i Leopolda. Myśli przechodzą jedna w drugą bez tradycyjnego uporządkowania i niemal bez interpunkcji.

Dzięki temu postać, która przez większość powieści była oglądana oczami innych, odzyskuje własny głos. Okazuje się znacznie bardziej skomplikowana niż obraz niewiernej żony.

Monolog Molly jest pełen sprzeczności. Bohaterka potrafi być czuła i złośliwa, praktyczna i marzycielska, zmysłowa i sentymentalna. Wspomina dawną miłość do Leopolda, ocenia swoje życie i powraca do początku ich związku.

Końcowe „tak” należy do najbardziej znanych zakończeń w historii literatury. Można je interpretować jako afirmację życia, cielesności, pamięci i doświadczenia mimo wszystkich rozczarowań, jakie przynosi codzienność.

„Odyseja” w Dublinie

Jednym z podstawowych kluczy interpretacyjnych do „Ulissesa” pozostaje „Odyseja” Homera. Już sam tytuł powieści odwołuje się do łacińskiego imienia Odyseusza – Ulysses.

Leopold Bloom pełni funkcję współczesnego Odyseusza, Stephen Dedalus może być zestawiany z Telemachem, a Molly z Penelopą. Poszczególne epizody mają swoje odpowiedniki w wydarzeniach znanych z eposu Homera.

Joyce wykorzystuje jednak antyczny wzorzec przewrotnie. Odyseusz wracał z wojny trojańskiej i zmagał się z potworami, bogami oraz niebezpieczeństwami morza. Bloom przemierza Dublin, uczestniczy w pogrzebie, odwiedza lokale, rozmawia o polityce i próbuje poradzić sobie z własnymi problemami małżeńskimi.

Ta różnica nie oznacza ośmieszenia współczesnego bohatera. Przeciwnie, Joyce nadaje codzienności wymiar epicki. Pokazuje, że ludzkie życie nie musi obfitować w niezwykłe wydarzenia, aby kryło w sobie wielkie konflikty.

Każdy człowiek odbywa przecież własną podróż. Zmaga się z pamięcią, pragnieniami, strachem, utratą i potrzebą powrotu do miejsca, które może nazwać domem.

Odwołanie do Homera pozwala również połączyć przeszłość ze współczesnością. Mityczne archetypy nie zniknęły – zmieniły jedynie formę. Syreny, cyklopi i inni przeciwnicy Odyseusza otrzymują w Dublinie nowe odpowiedniki.

Dublin jako bohater powieści

W „Ulissesie” Dublin nie jest jedynie miejscem akcji. Miasto można właściwie uznać za jednego z głównych bohaterów książki.

Joyce odtwarza jego ulice, puby, sklepy, kościoły, redakcje, miejsca publiczne i prywatne mieszkania z niezwykłą dokładnością. Bohaterowie przemieszczają się po realnej przestrzeni, a ich trasy można rekonstruować na mapie miasta.

Paradoksalnie Joyce pisał znaczną część swojej twórczości poza Irlandią. Mieszkał między innymi w Trieście, Zurychu i Paryżu, ale Dublin pozostał najważniejszym miejscem jego literackiej wyobraźni.

W „Ulissesie” interesuje go jednak nie tylko topografia. Pokazuje miasto jako skomplikowaną sieć ludzkich doświadczeń. Każda ulica wywołuje wspomnienia, spotkania i skojarzenia.

Dublin jest miejscem prywatnym, politycznym i historycznym jednocześnie. Irlandia znajduje się jeszcze pod brytyjskim panowaniem, a dyskusje o tożsamości narodowej nieustannie pojawiają się w rozmowach bohaterów.

Joyce zachowuje przy tym krytyczny dystans do nacjonalizmu. Nie idealizuje Irlandii ani jej mieszkańców. Potrafi przedstawiać ich słabości, uprzedzenia i ograniczenia.

Codzienność jako epopeja

Jedną z najbardziej rewolucyjnych cech „Ulissesa” jest przekonanie, że najbardziej zwyczajne wydarzenia mogą stać się materiałem wielkiej literatury.

Bloom je śniadanie, korzysta z toalety, kupuje jedzenie, myśli o seksie, idzie ulicą i rozmawia ze znajomymi. Joyce nie oddziela „ważnych” tematów od fizycznej codzienności człowieka.

Ciało zajmuje w książce szczególnie istotne miejsce. Jedzenie, trawienie, zapachy, zmęczenie, seksualność i fizjologia zostają pokazane jako naturalne składniki ludzkiej egzystencji.

To właśnie między innymi ten aspekt wywoływał skandale po publikacji powieści. Joyce przekraczał granice tego, co na początku XX wieku uznawano za dopuszczalne w literaturze.

Nie robił tego jednak wyłącznie dla prowokacji. Chciał stworzyć możliwie pełny obraz człowieka. Nie można opowiadać o ludzkiej świadomości, pomijając ciało, podobnie jak nie można oddzielić wysokich idei od najbardziej zwyczajnych potrzeb.

„Ulisses” nieustannie zestawia więc wzniosłość z banalnością. Odniesienie do Homera może pojawić się obok reklamy, filozoficzna refleksja obok myśli o obiedzie, a problem śmierci obok obserwacji przypadkowego przechodnia.

Właśnie takie połączenie tworzy szczególną wizję świata Joyce’a.

Strumień świadomości

Jednym z pojęć najczęściej kojarzonych z „Ulissesem” jest strumień świadomości. Joyce nie był pierwszym pisarzem wykorzystującym techniki pozwalające przedstawiać wewnętrzne procesy psychiczne, ale doprowadził je do niezwykłego stopnia rozwoju.

Tradycyjny narrator zazwyczaj porządkuje rzeczywistość. Informuje, co bohater zrobił, wyjaśnia jego motywacje i przedstawia wydarzenia w logicznej kolejności.

Joyce często rezygnuje z takiego pośrednictwa. Czytelnik zostaje dopuszczony bezpośrednio do myśli postaci.

Problem polega na tym, że człowiek nie myśli uporządkowanymi akapitami. Myśli przeskakują między teraźniejszością, wspomnieniami, planami, obrazami i przypadkowymi skojarzeniami. Jedno słowo może uruchomić wspomnienie sprzed wielu lat, po czym uwaga nagle wraca do tego, co znajduje się przed oczami.

Joyce próbuje oddać właśnie ten proces.

Dlatego niektóre fragmenty „Ulissesa” mogą sprawiać wrażenie chaotycznych. Czytelnik musi sam rozpoznawać, skąd pojawiła się określona myśl i czego dotyczy.

Najbardziej radykalnym przykładem jest monolog Molly Bloom, ale podobne rozwiązania występują również w partiach poświęconych Leopoldowi i Stephenowi.

Eksperymenty formalne

Sprowadzenie „Ulissesa” jedynie do techniki strumienia świadomości byłoby jednak znacznym uproszczeniem. Joyce stosuje w powieści ogromną liczbę różnych sposobów narracji.

Poszczególne epizody mogą wyglądać tak, jakby zostały napisane przez innych autorów. Raz dominuje realistyczna narracja, innym razem dialog, parodia, dramat, pytania i odpowiedzi albo eksperymentalna proza pełna gier językowych.

Szczególnym przykładem jest epizod „Woły Słońca”, w którym język przechodzi przez kolejne etapy rozwoju angielskiej prozy. Joyce naśladuje i przekształca style różnych okresów literackich.

Z kolei „Kirke” została ukształtowana na podobieństwo tekstu dramatycznego. Realność miesza się tam z fantazjami, halucynacjami i ukrytymi pragnieniami bohaterów.

„Syreny” wykorzystują rozwiązania inspirowane muzyką, natomiast „Itaka” przyjmuje formę szczegółowych pytań i odpowiedzi przypominających katechizm lub naukowy wykład.

W rezultacie czytelnik nie może przyzwyczaić się do jednego sposobu narracji. Każdy kolejny fragment wymaga ponownego nauczenia się, jak należy go czytać.

To właśnie ta formalna zmienność sprawia, że „Ulisses” pozostaje tak wymagający, ale jednocześnie tak fascynujący.

Język Joyce’a

Język jest właściwym centrum powieści. Joyce interesuje się nie tylko tym, co można opowiedzieć, ale przede wszystkim tym, co można zrobić ze słowami.

W „Ulissesie” znajdują się neologizmy, kalambury, wieloznaczności, aluzje, parodie, cytaty i naśladowanie różnych odmian języka. Joyce korzysta z języka potocznego, naukowego, religijnego, gazetowego i literackiego.

Powieść jest pełna głosów. Mówią bohaterowie, reklamy, gazety, modlitwy, piosenki, zasłyszane rozmowy i teksty kultury.

Dzięki temu język Dublina zaczyna przypominać ogromny chór.

Jednocześnie taka konstrukcja sprawia, że „Ulisses” jest szczególnie trudny do tłumaczenia. Tłumacz musi nie tylko znaleźć odpowiedniki znaczeń, ale również próbować odtworzyć rytm, brzmienie, gry słowne i ukryte odniesienia.

Czasami pełne przełożenie wszystkich znaczeń jest po prostu niemożliwe. Każdy przekład staje się więc również interpretacją.

Pamięć, śmierć i utrata

Pod powierzchnią formalnego eksperymentu znajduje się wiele bardzo osobistych i bolesnych tematów.

Jednym z nich jest śmierć. Stephen myśli o zmarłej matce. Bloom uczestniczy w pogrzebie znajomego i wspomina zmarłego syna. Pamięć o Rudym powraca wielokrotnie, wpływając zarówno na sposób, w jaki Leopold postrzega Molly, jak i na jego zainteresowanie Stephenem.

Śmierć nie zostaje przedstawiona jako abstrakcyjny problem filozoficzny. Jest częścią codzienności. Ludzie uczestniczą w pogrzebie, rozmawiają, żartują, wracają do swoich zajęć, ale wspomnienie zmarłych pozostaje w świadomości.

Joyce pokazuje w ten sposób niezwykłą zdolność pamięci do łączenia różnych momentów czasu.

W jednym dniu bohater może jednocześnie znajdować się na ulicy Dublina i myślami powracać do wydarzeń sprzed wielu lat.

Dlatego czas „Ulissesa” jest znacznie bardziej skomplikowany niż wskazywałaby jednodniowa akcja. Fizycznie wydarzenia obejmują kilkanaście godzin, ale świadomość bohaterów obejmuje całe ich życie.

Seksualność i kontrowersje

„Ulisses” wzbudził ogromne kontrowersje również z powodu otwartego przedstawiania seksualności.

Joyce pisał o ludzkich pragnieniach bez charakterystycznych dla wcześniejszej literatury eufemizmów. Pokazywał erotyczne fantazje i fizyczność bohaterów, a szczególne emocje wywoływały fragmenty związane z Bloomem oraz finałowy monolog Molly.

W Stanach Zjednoczonych i Wielkiej Brytanii powieść długo miała problemy z cenzurą. Niektóre jej fragmenty publikowane wcześniej w czasopiśmie „The Little Review” doprowadziły do procesu o rozpowszechnianie treści uznanych za obsceniczne.

Pełne wydanie książkowe ukazało się w Paryżu 2 lutego 1922 roku, w czterdzieste urodziny Joyce’a. Przez kolejne lata swobodne rozpowszechnianie powieści w części krajów pozostawało utrudnione.

Kontrowersje te pokazują, jak bardzo Joyce przekraczał normy swojej epoki. Dzisiaj wiele fragmentów nie wywołuje już podobnego szoku, ale historycznie stanowiły one istotny etap w walce o swobodę literackiej ekspresji.

16 czerwca – Bloomsday

Data, w której rozgrywa się „Ulisses”, nabrała wyjątkowego znaczenia dla miłośników literatury. 16 czerwca obchodzony jest jako Bloomsday, czyli dzień Leopolda Blooma.

W Dublinie i wielu innych miastach organizowane są wtedy wydarzenia związane z Joyce’em. Czytelnicy odwiedzają miejsca występujące w powieści, organizowane są publiczne czytania, spacery literackie, przedstawienia i spotkania.

Wybór 16 czerwca 1904 roku miał dla Joyce’a znaczenie osobiste. Data ta wiązała się z początkiem jego związku z Norą Barnacle, późniejszą wieloletnią partnerką i żoną.

Bloomsday pokazuje wyjątkową pozycję „Ulissesa” w kulturze. Niewiele powieści doprowadziło do powstania corocznego święta, podczas którego czytelnicy dosłownie odtwarzają trasę bohaterów.

Dublin Joyce’a stał się dzięki temu nie tylko przestrzenią literacką, ale również miejscem rzeczywistych pielgrzymek czytelników.

Dlaczego „Ulisses” jest trudny?

Opinia o wyjątkowej trudności „Ulissesa” nie jest pozbawiona podstaw. Książka wymaga od czytelnika cierpliwości i zgody na to, że nie wszystko zostanie od razu zrozumiane.

Pierwszą trudnością jest ogromna liczba odniesień kulturowych. Joyce nawiązuje do Homera, Szekspira, Biblii, filozofii, historii Irlandii, katolicyzmu, literatury angielskiej, muzyki, gazet i wydarzeń politycznych swojej epoki.

Drugą trudnością jest zmienność stylów. Technika, która sprawdzała się podczas czytania jednego epizodu, może być zupełnie nieprzydatna w następnym.

Trzecim problemem jest język. Gry słów i niepełne zdania wymagają od czytelnika aktywnego uczestnictwa.

Nie oznacza to jednak, że książkę należy traktować wyłącznie jak intelektualną zagadkę. Obsesyjne poszukiwanie każdego odniesienia może nawet odebrać część przyjemności z lektury.

„Ulissesa” można również czytać jako historię ludzi. Bloom jest człowiekiem samotnym, martwiącym się o małżeństwo i pamiętającym zmarłego syna. Stephen próbuje znaleźć własną drogę. Molly zastanawia się nad swoim związkiem i przeszłością.

Pod niezwykle skomplikowaną konstrukcją znajdują się więc doświadczenia bardzo dobrze znane każdemu człowiekowi.

Wpływ na literaturę XX wieku

Znaczenie „Ulissesa” trudno przecenić. Joyce pokazał, że powieść nie musi być przede wszystkim opowieścią o uporządkowanym ciągu wydarzeń.

Może próbować odtwarzać pracę umysłu. Może zmieniać styl w kolejnych rozdziałach. Może parodiować inne gatunki. Może uczynić język nie tylko narzędziem narracji, ale jej głównym tematem.

Eksperymenty Joyce’a znalazły kontynuację w twórczości wielu późniejszych pisarzy. W rozwoju literatury modernistycznej podobne zainteresowanie świadomością i nowymi technikami narracyjnymi można odnaleźć między innymi u Virginii Woolf i Williama Faulknera. Ogromne znaczenie miało dzieło Joyce’a również dla Samuela Becketta oraz licznych autorów późniejszej prozy eksperymentalnej.

Wpływ „Ulissesa” nie polega przy tym na stworzeniu prostego zestawu technik do naśladowania. Najważniejsze było pokazanie, że granice powieści można nieustannie przesuwać.

Joyce udowodnił, że jeden dzień z życia zwyczajnego człowieka może dostarczyć materiału dla dzieła o rozmiarach współczesnej epopei.

„Ulisses” jako powieść o człowieku

Eksperymentalna forma może czasami przesłaniać fakt, że „Ulisses” jest książką głęboko humanistyczną.

Joyce interesuje się człowiekiem w całej jego niedoskonałości. Bohaterowie bywają małostkowi, śmieszni, zazdrośni, egoistyczni i zagubieni. Jednocześnie potrafią odczuwać miłość, współczucie, samotność i potrzebę bliskości.

Szczególne znaczenie ma tutaj Leopold Bloom. Nie jest wielkim intelektualistą na miarę Stephena, ale często okazuje się od niego bardziej otwarty na innych ludzi.

Jego spotkanie ze Stephenem ma znaczenie właśnie dlatego, że Bloom potrafi zauważyć cudzą słabość i zaoferować pomoc. W świecie pełnym wielkich słów taki prosty gest nabiera szczególnej wartości.

Joyce zdaje się sugerować, że prawdziwe człowieczeństwo nie musi ujawniać się w heroicznym czynie. Może przejawiać się w cierpliwości, empatii, ciekawości drugiego człowieka i zwykłej gotowości do pomocy.

Podsumowanie

„Ulisses” Jamesa Joyce’a pozostaje jednym z najbardziej niezwykłych osiągnięć literatury XX wieku. Jest jednocześnie powieścią o Dublinie, współczesną „Odyseją”, eksperymentem językowym, analizą ludzkiej świadomości i historią kilku zwyczajnych ludzi przeżywających jeden dzień.

Monumentalność książki nie wynika z zakresu wydarzeń. Joyce nie potrzebował wielkich historycznych konfliktów, aby stworzyć epopeję. Wystarczyły mu myśli człowieka idącego ulicą.

Leopold Bloom okazuje się współczesnym Odyseuszem właśnie dlatego, że jego podróż jest zwyczajna. Wraca do domu po dniu pełnym drobnych spotkań, obserwacji, upokorzeń, wspomnień i niepokojów. Stephen Dedalus przeżywa własny kryzys i próbuje znaleźć drogę ku niezależności. Molly Bloom kończy powieść monologiem, który kieruje uwagę ku pamięci, ciału, miłości i afirmacji życia.

„Ulisses” pokazuje również, jak niewiele wiemy o człowieku, kiedy obserwujemy go wyłącznie z zewnątrz. Zwyczajny przechodzień może w ciągu kilku sekund przywołać wspomnienia z dzieciństwa, pomyśleć o śmierci, miłości, jedzeniu, pracy i przypadkowo zauważonym napisie. Joyce próbuje uchwycić właśnie tę niezwykłą wielowarstwowość świadomości.

Dlatego powieść wymaga od czytelnika innego sposobu lektury niż tradycyjna narracja. Nie wszystko zostaje wyjaśnione, nie każdy szczegół posiada natychmiast czytelne znaczenie, a zmieniające się style mogą dezorientować. Jednocześnie właśnie ta nieprzewidywalność stanowi część doświadczenia „Ulissesa”.

Nie trzeba również rozpoznać wszystkich nawiązań, aby dostrzec podstawowe tematy książki. Miłość, zdrada, śmierć, rodzicielstwo, samotność, tożsamość, pamięć i potrzeba powrotu do domu są doświadczeniami uniwersalnymi. Homerowski schemat jedynie wydobywa ich ponadczasowość.

Największym osiągnięciem Joyce’a pozostaje być może przekonanie czytelnika, że nie istnieje coś takiego jak całkowicie banalny dzień. Każda ludzka świadomość zawiera własną historię, każdy spacer może uruchomić setki wspomnień, a zwyczajne życie posiada głębię, której często nie dostrzegamy.

W tym sensie „Ulisses” jest powieścią monumentalną nie dlatego, że opowiada o niezwykłych bohaterach, lecz dlatego, że niezwykłość odnajduje w zwyczajnym człowieku. Joyce zmienił jeden dzień – 16 czerwca 1904 roku – w literacki wszechświat i pokazał, że współczesna epopeja może rozgrywać się nie na morzach zamieszkanych przez mityczne potwory, ale na ulicach miasta, w kuchni, pubie, tramwaju, sypialni i przede wszystkim w ludzkiej świadomości.

Dodaj komentarz