„Korzenie totalitaryzmu” Hannah Arendt należą do najważniejszych dzieł XX-wiecznej filozofii politycznej i refleksji nad nowoczesnymi systemami władzy. Książka, opublikowana po raz pierwszy w 1951 roku pod tytułem The Origins of Totalitarianism, była próbą zrozumienia zjawiska, które zdaniem autorki nie dawało się wyjaśnić wyłącznie za pomocą wcześniejszych kategorii politycznych. Nazizm i stalinizm nie były dla Arendt jedynie szczególnie brutalnymi odmianami dyktatury. Stanowiły nowy typ rządów, którego celem było podporządkowanie człowieka w stopniu znacznie dalej idącym niż w tradycyjnej tyranii czy autokracji.
Arendt pisała książkę z perspektywy osoby, która sama doświadczyła rozpadu europejskiego porządku. Urodziła się w 1906 roku w rodzinie żydowskiej w Hanowerze, wychowywała się w Królewcu, a po dojściu Hitlera do władzy opuściła Niemcy. Przebywała we Francji, a następnie wyemigrowała do Stanów Zjednoczonych. Doświadczenie antysemityzmu, emigracji, bezpaństwowości i wojny miało znaczący wpływ na jej zainteresowanie problemem praw jednostki, państwa narodowego i politycznych mechanizmów prowadzących do totalitaryzmu.
Sam tytuł książki może prowadzić do pewnego nieporozumienia. Arendt nie próbuje przedstawić prostego łańcucha przyczyn, według którego antysemityzm prowadzi do imperializmu, a imperializm nieuchronnie do totalitaryzmu. Interesują ją raczej procesy, zjawiska i kryzysy nowoczesności, które stworzyły warunki umożliwiające pojawienie się totalitarnego sposobu sprawowania władzy. Nie twierdzi również, że każde społeczeństwo przechodzące podobne procesy musi stać się totalitarne.
Dzieło zostało podzielone na trzy zasadnicze części: „Antysemityzm”, „Imperializm” i „Totalitaryzm”. Konstrukcja ta odzwierciedla sposób myślenia autorki. Zanim podejmie bezpośrednią analizę nazizmu i stalinizmu, próbuje wyjaśnić przemiany społeczne i polityczne XIX oraz pierwszej połowy XX wieku, które osłabiły tradycyjny porządek europejski.
Antysemityzm
Pierwsza część książki poświęcona została nowoczesnemu antysemityzmowi. Arendt odróżnia go od znacznie starszej niechęci religijnej wobec Żydów. Antyjudaizm chrześcijański posiadał długą historię, lecz nowoczesny antysemityzm polityczny był według niej zjawiskiem innego rodzaju.
W XIX wieku kwestia żydowska została powiązana z funkcjonowaniem państw narodowych, systemem finansowym, emancypacją społeczną i rozpadem dawnych struktur stanowych. Szczególnie interesowała Arendt relacja pomiędzy europejskimi państwami a niektórymi środowiskami żydowskimi związanymi z finansami i dworami.
W tradycyjnej Europie część Żydów pełniła funkcje finansowe ważne dla monarchii. Wraz z rozwojem nowoczesnych państw i emancypacją ludności żydowskiej dawny układ zaczął zanikać. Żydzi uzyskiwali formalne prawa obywatelskie, lecz jednocześnie stawali się przedmiotem nowych konfliktów politycznych.
Arendt próbuje wyjaśnić, dlaczego właśnie Żydzi zostali przez ruchy antysemickie przedstawieni jako grupa odpowiedzialna za najróżniejsze problemy społeczne. W antysemickiej propagandzie mogli być jednocześnie oskarżani o reprezentowanie wielkiego kapitału, liberalizmu, kosmopolityzmu, socjalizmu i rewolucji. Sprzeczność tych oskarżeń nie osłabiała ich skuteczności.
Właśnie tutaj ujawnia się jeden z istotnych mechanizmów późniejszej propagandy totalitarnej. Jej siła nie wynika koniecznie ze zgodności z rzeczywistością. Skuteczna ideologia potrafi stworzyć zamknięty system wyjaśniający wszystkie wydarzenia przy pomocy jednego założenia.
Żyd stawał się w takim systemie figurą symboliczną. Nie musiał posiadać cech przypisywanych mu przez antysemitów. Wystarczyło, że ideologia przedstawiała go jako ukrytego sprawcę procesów, których społeczeństwo nie rozumiało albo których się obawiało.
Arendt analizowała między innymi aferę Dreyfusa we Francji. Sprawa żydowskiego oficera Alfreda Dreyfusa, niesłusznie oskarżonego o zdradę, ujawniła głębokie podziały społeczeństwa francuskiego i pokazała, jak łatwo antysemityzm może stać się narzędziem mobilizacji politycznej.
Nie oznacza to jednak, że według Arendt antysemityzm był wyłącznie „narzędziem totalitarnych przywódców”. Był zjawiskiem znacznie wcześniejszym. Nazizm wykorzystał istniejące uprzedzenia, ale jednocześnie radykalnie je przekształcił. Antysemityzm został w nazistowskim systemie podniesiony do rangi jednej z fundamentalnych zasad ideologicznych i doprowadzony do konsekwencji ludobójczych.
Imperializm
Druga część książki dotyczy imperializmu, przede wszystkim tego rozwijającego się w ostatnich dekadach XIX wieku. Arendt interesował okres, w którym europejskie mocarstwa rozpoczęły szczególnie intensywną ekspansję kolonialną w Afryce i Azji.
Jej analiza nie ogranicza się jednak do historii kolonializmu. Imperializm traktowany jest jako zjawisko polityczne wpływające także na strukturę państw europejskich.
Kluczowym problemem stała się ekspansja bez jasno określonego końca. Tradycyjne państwo narodowe posiadało określone terytorium i społeczeństwo. Imperializm wprowadzał natomiast zasadę nieustannego rozszerzania wpływów gospodarczych i politycznych.
Arendt wiązała tę tendencję z rozwojem burżuazji i kapitału. Gdy możliwości inwestowania wewnątrz państw europejskich zaczęły być postrzegane jako niewystarczające, kapitał poszukiwał nowych obszarów ekspansji.
Państwo zaczynało chronić interesy gospodarcze swoich obywateli poza granicami i podporządkowywać sobie kolejne terytoria. W ten sposób logika ekonomicznej ekspansji wpływała na politykę.
Szczególnie ważne miejsce w analizie zajmuje Afryka. To właśnie doświadczenie kolonialne pozwalało według Arendt rozwijać metody rządzenia, w których ludność podległa nie była traktowana jako wspólnota obywateli posiadających prawa.
W koloniach Europejczycy mogli tworzyć systemy administracji oparte na rasizmie i biurokratycznej przemocy. Człowieka klasyfikowano według jego przynależności rasowej, a administracja nie musiała liczyć się z instytucjami politycznymi występującymi w metropolii.
Arendt szczególnie interesowało połączenie rasizmu i biurokracji.
Rasizm dostarczał ideologicznego uzasadnienia nierówności między ludźmi. Biurokracja dostarczała natomiast technicznych środków zarządzania wielkimi grupami bez potrzeby uzyskiwania ich zgody.
W ten sposób w praktykach kolonialnych rozwijały się pewne sposoby myślenia i działania, które później mogły zostać przeniesione do polityki europejskiej.
Jednym z najbardziej interesujących fragmentów tej części książki jest analiza sytuacji ludzi pozbawionych państwa. Po I wojnie światowej rozpadły się wielkie imperia, między innymi Austro-Węgry i Imperium Rosyjskie. Powstały nowe państwa narodowe, ale ich granice nie pokrywały się dokładnie z rozmieszczeniem narodów.
Miliony ludzi znalazły się w położeniu mniejszości narodowych.
Jeszcze trudniejsza była sytuacja uchodźców i bezpaństwowców. Człowiek pozbawiony obywatelstwa odkrywał, że deklarowane „prawa człowieka” są trudne do wyegzekwowania, kiedy żadna konkretna wspólnota polityczna nie uznaje go za swojego członka.
Z tego doświadczenia Arendt wyprowadzała później swoją słynną ideę „prawa do posiadania praw”.
Nie wystarczy abstrakcyjnie stwierdzić, że każdy człowiek posiada określone prawa. Musi istnieć wspólnota polityczna, w której będzie mógł ich rzeczywiście dochodzić.
To jeden z najbardziej aktualnych fragmentów jej rozważań. Problem uchodźców, bezpaństwowców i ludzi znajdujących się poza skuteczną ochroną instytucji państwowych pokazał Arendt zasadniczą słabość czysto abstrakcyjnego rozumienia praw człowieka.
Rozpad społeczeństwa klasowego
Przejście od imperializmu do totalitaryzmu wiąże się w książce także z rozpadem tradycyjnych struktur społecznych.
W XIX wieku ludzie byli w dużym stopniu zakorzenieni w klasach społecznych, partiach, organizacjach zawodowych, lokalnych wspólnotach czy instytucjach religijnych. Struktury te nadawały im określoną tożsamość i tworzyły więzi z innymi.
W pierwszej połowie XX wieku wojny, kryzysy ekonomiczne, inflacja, bezrobocie i gwałtowne przemiany polityczne osłabiły część tych struktur.
Powstały wielkie grupy ludzi, którzy nie czuli się już rzeczywiście reprezentowani przez tradycyjne partie ani związani z istniejącymi instytucjami.
Arendt określa ich mianem mas.
Nie chodzi przy tym po prostu o ludzi biednych albo niewykształconych. Człowiek masowy może pochodzić z różnych warstw społecznych. Podstawową cechą jest jego polityczne i społeczne wykorzenienie.
Nie czuje rzeczywistej więzi z innymi.
Nie ufa tradycyjnym instytucjom.
Nie posiada stabilnego miejsca w strukturze społecznej.
Właśnie takie środowisko okazuje się podatne na ruch totalitarny.
Samotność człowieka masowego
Jednym z najważniejszych pojęć „Korzeni totalitaryzmu” jest samotność. Należy jednak rozróżnić ją od zwykłego przebywania w samotności.
Człowiek może być sam i jednocześnie zachowywać wewnętrzną więź ze światem oraz innymi ludźmi. Samotność totalitarna oznacza natomiast głębokie wykorzenienie – doświadczenie braku trwałych relacji społecznych i poczucia przynależności.
Taki człowiek może znajdować się pośród milionów innych ludzi, a jednak pozostawać społecznie osamotniony.
Właśnie dlatego określenie „samotny człowiek masowy” dobrze oddaje paradoks analizowany przez Arendt.
Totalitaryzm nie tworzy po prostu tłumu ludzi ściśle ze sobą związanych. Przeciwnie, jego siła wzrasta tam, gdzie normalne więzi międzyludzkie zostały osłabione.
Człowiek pozbawiony trwałych więzi łatwiej może uzależnić swoją tożsamość od ruchu politycznego.
Ruch daje mu poczucie przynależności.
Dostarcza prostego wyjaśnienia świata.
Wskazuje wroga.
Nadaje sens indywidualnym frustracjom.
Oferuje uczestnictwo w wielkim procesie historycznym.
Totalitaryzm wykorzystuje zatem izolację jednostki, a następnie zastępuje utracone więzi społeczne całkowitą przynależnością do ruchu.
Totalitaryzm jako nowa forma rządów
Trzecia część książki poświęcona jest bezpośrednio analizie totalitaryzmu. Arendt koncentruje się przede wszystkim na nazistowskich Niemczech oraz Związku Radzieckim w okresie stalinowskim.
To właśnie zestawienie stało się jednym z najbardziej wpływowych, ale też najbardziej dyskutowanych elementów jej koncepcji.
Arendt nie twierdziła, że nazizm i stalinizm były identyczne pod względem ideologii czy celów. Nazizm opierał się przede wszystkim na rasizmie i biologicznej wizji historii, natomiast stalinizm posługiwał się językiem walki klas i konieczności historycznej.
Autorkę interesował natomiast podobny sposób funkcjonowania obu systemów.
W obu przypadkach ideologia przedstawiała rzeczywistość jako rezultat działania jednego fundamentalnego prawa.
W nazizmie była to walka ras.
W stalinizmie – walka klas i rzekome prawa procesu historycznego.
Ideologia stawała się systemem totalnego wyjaśniania świata.
Ideologia
Według Arendt totalitarna ideologia nie jest po prostu zestawem poglądów politycznych.
Jej szczególna cecha polega na pretendowaniu do wyjaśnienia całej historii na podstawie jednej zasady.
Jeżeli zaakceptuje się podstawowe założenie, wszystkie kolejne wnioski mają wynikać z niego logicznie.
Nazista przyjmujący założenie, że historia jest walką ras, może interpretować każdy konflikt jako potwierdzenie tej tezy.
Stalinista przekonany, że historia rozwija się przez walkę klas, może uznać każdego przeciwnika politycznego za przedstawiciela klasy skazanej przez „prawa historii” na likwidację.
Fakty tracą w takim systemie samodzielne znaczenie.
Jeżeli rzeczywistość przeczy ideologii, to nie ideologia zostaje odrzucona. Rzeczywistość zostaje odpowiednio zinterpretowana, zmieniona albo ukryta.
W tym znaczeniu totalitaryzm prowadzi walkę nie tylko z przeciwnikami politycznymi, ale również z samą rzeczywistością.
Propaganda
Propaganda jest jednym z podstawowych narzędzi ruchów totalitarnych, ale Arendt zwraca uwagę, że jej charakter zmienia się po zdobyciu władzy.
Dopóki ruch funkcjonuje wśród społeczeństwa, musi przekonywać potencjalnych zwolenników. Wykorzystuje więc propagandę, pseudonaukowe uzasadnienia, teorie spiskowe oraz rzekomo niepodważalne prawa historii czy natury.
Po zdobyciu pełnej kontroli coraz większe znaczenie uzyskuje terror.
Władza nie musi już przekonywać każdego człowieka. Może wymusić zachowanie zgodne z ideologią.
Nie oznacza to jednak zaniku propagandy. Nadal odgrywa ona ogromną rolę w tworzeniu alternatywnego obrazu rzeczywistości.
Totalitarny system nie oczekuje jedynie posłuszeństwa. Chce kontrolować sposób, w jaki człowiek interpretuje świat.
Terror
Terror jest dla Arendt jednym z najbardziej charakterystycznych elementów totalitaryzmu.
Tradycyjna dyktatura stosuje represje przede wszystkim wobec przeciwników. Jeżeli człowiek nie angażuje się politycznie i pozostaje lojalny, często może uniknąć prześladowań.
W systemie totalitarnym sytuacja wygląda inaczej.
Człowiek może stać się ofiarą niezależnie od rzeczywistego zachowania.
Nazistowskie prześladowanie Żydów wynikało z przypisanej tożsamości rasowej, a nie z indywidualnych działań.
W stalinizmie ludzie mogli zostać uznani za „obiektywnie” należących do grupy wrogiej albo oskarżeni w ramach kolejnych czystek mimo wcześniejszej lojalności wobec systemu.
Terror nie służy więc wyłącznie eliminacji aktualnej opozycji.
Jego celem jest podporządkowanie społeczeństwa rzekomemu prawu historii lub natury.
Wróg obiektywny
Z tym wiąże się pojęcie „obiektywnego wroga”.
W normalnym konflikcie politycznym przeciwnikiem jest ktoś, kto rzeczywiście podejmuje działania przeciwko określonej władzy.
W totalitaryzmie człowiek może zostać uznany za wroga niezależnie od własnego zachowania.
Nie trzeba udowadniać mu konkretnego czynu.
Jego przynależność do określonej kategorii wystarcza.
Jest to niezwykle niebezpieczny mechanizm, ponieważ usuwa znaczenie indywidualnej odpowiedzialności.
Człowiek zostaje osądzony nie za to, co zrobił, lecz za to, kim rzekomo jest z punktu widzenia ideologii.
Terror jako sposób niszczenia spontaniczności
Arendt uważała, że totalitaryzm zmierza jeszcze dalej niż do zwykłego posłuszeństwa.
Największym problemem dla systemu totalitarnego jest ludzka zdolność rozpoczynania czegoś nowego.
Człowiek potrafi podejmować nieprzewidziane decyzje.
Może zmienić poglądy.
Może stworzyć nową relację.
Może odmówić wykonania polecenia.
Może działać inaczej, niż przewiduje system.
Właśnie tę spontaniczność totalitaryzm próbuje zniszczyć.
Idealnym poddanym nie jest więc dla niego fanatyczny zwolennik konkretnej doktryny. Fanatyk nadal może działać z własnej inicjatywy.
Bardziej użyteczny jest człowiek pozbawiony trwałego poczucia różnicy między prawdą i fałszem oraz dobra i zła, gotowy dostosować się do każdej nowej linii politycznej.
To jedna z najbardziej pesymistycznych obserwacji Arendt.
Policja polityczna
Ogromną rolę w systemie totalitarnym odgrywa policja polityczna.
W zwykłej dyktaturze aparat bezpieczeństwa poszukuje rzeczywistych przeciwników władzy.
W totalitaryzmie funkcja ta zostaje rozszerzona.
Policja może sama określać kolejne kategorie wrogów i prowadzić działania przeciwko ludziom, którzy nie dopuścili się żadnej realnej działalności opozycyjnej.
System potrzebuje bowiem nieustannego ruchu.
Jeżeli jedna grupa wrogów zostanie zniszczona, musi pojawić się następna.
Terror nie może się zakończyć po osiągnięciu politycznej stabilizacji, ponieważ ruch totalitarny z samej swojej natury nie może stać się zwyczajnym państwem.
Ruch i państwo
Arendt zwraca uwagę na specyficzną relację między partią totalitarną a tradycyjnym aparatem państwowym.
Totalitaryzm nie zawsze dąży do stworzenia prostego, sprawnego i przejrzystego systemu administracyjnego.
Przeciwnie, w nazistowskich Niemczech i stalinowskim Związku Radzieckim często występowały nakładające się kompetencje instytucji.
Istniały struktury państwowe, partyjne, policyjne i specjalne.
Taki chaos nie musiał być przypadkiem.
Utrudniał powstanie niezależnych ośrodków władzy i sprawiał, że ostatecznym źródłem decyzji pozostawał przywódca.
Nikt nie mógł być całkowicie pewny zakresu własnej kompetencji ani trwałości pozycji.
Niepewność stawała się narzędziem kontroli.
Przywódca
Przywódca totalitarny zajmuje szczególną pozycję.
Nie jest jedynie tradycyjnym monarchą czy dyktatorem znajdującym się na szczycie hierarchii.
Jest przedstawiany jako ucieleśnienie ruchu i interpretator rzekomych praw historii.
Jego decyzje mogą się zmieniać, a mimo to ideologia przedstawia je jako konsekwentną realizację obiektywnej konieczności.
W ten sposób powstaje szczególny mechanizm odpowiedzialności.
Każdy członek aparatu może twierdzić, że jedynie wykonywał polecenia.
Jednocześnie przywódca przedstawia swoje działania jako wykonywanie praw historii lub natury.
Odpowiedzialność zostaje rozproszona, choć władza pozostaje skoncentrowana.
Obozy koncentracyjne i obozy zagłady
W analizie Arendt szczególne miejsce zajmują obozy.
Nie traktuje ich jedynie jako jednego z instrumentów represji. Widzi w nich laboratorium totalitarnego panowania.
W obozie człowiek zostaje stopniowo pozbawiony elementów składających się na jego indywidualność.
Najpierw traci status prawny.
Następnie niszczona jest jego osobowość moralna.
Ostatecznie system próbuje zniszczyć indywidualną spontaniczność.
Celem jest stworzenie człowieka, którego zachowanie można całkowicie przewidzieć i kontrolować.
W tym sensie obozy przedstawiają skrajny cel totalitarnej dominacji – człowieka sprowadzonego do biologicznego istnienia, pozbawionego praw, więzi i możliwości samodzielnego działania.
Trzeba przy tym pamiętać, że nazistowskie obozy zagłady miały również konkretny cel ludobójczy, przede wszystkim eksterminację Żydów europejskich. Analiza filozoficzna Arendt nie może zastępować historycznego rozróżnienia pomiędzy poszczególnymi systemami obozowymi.
Nazizm i stalinizm
Jednym z najbardziej dyskutowanych elementów książki jest postawienie nazizmu i stalinizmu w ramach wspólnej kategorii totalitaryzmu.
Arendt dostrzegała pomiędzy nimi zasadnicze różnice ideologiczne.
Nazizm opierał swój projekt na teorii rasowej. Ostateczną konsekwencją stała się polityka ludobójstwa.
Stalinizm posługiwał się kategorią klasy społecznej, walki klas i historycznej konieczności. Jego terror dotykał kolejnych, zmieniających się kategorii przeciwników politycznych i społecznych.
Zdaniem Arendt oba systemy łączyło jednak dążenie do stworzenia całkowicie podporządkowanego społeczeństwa, terror obejmujący również ludzi niebędących rzeczywistymi przeciwnikami, ideologiczna interpretacja całej rzeczywistości oraz próba zniszczenia autonomicznych więzi społecznych.
To właśnie na tej podstawie zaliczała je do wspólnego typu ustrojowego.
Totalitaryzm a autorytaryzm
Rozróżnienie to ma szczególne znaczenie.
Nie każdy niedemokratyczny system jest totalitarny.
Tradycyjny autorytaryzm może ograniczać swobodę polityczną, zakazywać działalności opozycji i stosować represje, ale pozostawiać część życia społecznego poza bezpośrednią kontrolą państwa.
Totalitaryzm dąży natomiast do zniesienia takiej autonomii.
Nie wystarcza mu posłuszeństwo polityczne.
Chce wpływać na wychowanie, kulturę, język, interpretację historii, życie organizacji społecznych, a w najbardziej radykalnej formie również na sposób myślenia człowieka.
Właśnie ta totalność aspiracji odróżnia go od wielu wcześniejszych odmian despotyzmu.
Prawda i fakt
Bardzo ważnym zagadnieniem w myśli Arendt jest również stosunek totalitaryzmu do prawdy.
Skuteczność propagandy nie polega wyłącznie na przekonaniu ludzi do jednej konkretnej nieprawdy.
Znacznie groźniejszym rezultatem jest zniszczenie przekonania, że można w ogóle ustalić, co jest prawdziwe.
Jeżeli człowiek wielokrotnie otrzymuje sprzeczne informacje i przyzwyczaja się do ciągłego zmieniania oficjalnej wersji wydarzeń, może przestać oczekiwać zgodności komunikatów z rzeczywistością.
Wtedy staje się szczególnie podatny na władzę.
Nie wierzy już koniecznie w każdą oficjalną wersję.
Przestaje natomiast wierzyć, że istnieją wiarygodne kryteria pozwalające odróżnić prawdę od fałszu.
Z punktu widzenia totalitarnej kontroli jest to stan niezwykle użyteczny.
„Banalność zła”
Koncepcja „banalności zła” nie została sformułowana w „Korzeniach totalitaryzmu”. Pojawiła się ponad dekadę później, przede wszystkim w książce „Eichmann w Jerozolimie. Rzecz o banalności zła”, wydanej w 1963 roku na podstawie obserwacji procesu Adolfa Eichmanna.
Można jednak dostrzec związek między obiema książkami.
Już w „Korzeniach totalitaryzmu” Arendt interesuje problem rozproszenia odpowiedzialności i przekształcenia człowieka w wykonawcę funkcji systemu.
W analizie Eichmanna rozwinęła tę kwestię, dochodząc do kontrowersyjnego wniosku, że sprawca ogromnego zła nie musi być demonicznym potworem kierowanym wyjątkową nienawiścią.
Może być człowiekiem pozbawionym zdolności krytycznego myślenia, wykonującym procedury i posługującym się gotowymi formułami.
„Banalność” nie oznaczała, że zbrodnie były banalne czy nieważne.
Chodziło o przerażającą zwyczajność niektórych sprawców i ich zdolność uczestniczenia w zbrodni bez głębokiej refleksji nad moralnym znaczeniem własnych czynów.
Styl dzieła
„Korzenie totalitaryzmu” nie są jednak książką łatwą w prostym znaczeniu. Styl Arendt bywa bardzo błyskotliwy i sugestywny, ale konstrukcja wywodu jest rozbudowana, a autorka swobodnie łączy historię, filozofię, socjologię i analizę polityczną.
Często przechodzi od konkretnego wydarzenia historycznego do szerokiej generalizacji.
Daje to książce ogromną siłę interpretacyjną, ale jednocześnie stanowi źródło części zarzutów kierowanych pod jej adresem.
Nie jest to klasyczna monografia historyczna oparta na rekonstrukcji pojedynczego procesu.
Jest to raczej wielka próba interpretacji kryzysu europejskiej nowoczesności.
Znaczenie po publikacji
Pierwsze wydanie książki ukazało się w szczególnym momencie.
II wojna światowa zakończyła się zaledwie sześć lat wcześniej. Skala Holokaustu i innych zbrodni nazistowskich była stopniowo dokumentowana, natomiast w Europie Środkowo-Wschodniej utrwaliła się dominacja Związku Radzieckiego.
Rozpoczynała się zimna wojna.
Zachodni intelektualiści szukali kategorii pozwalających wyjaśnić doświadczenie nazizmu, stalinizmu, masowej propagandy, obozów koncentracyjnych i nowoczesnego terroru państwowego.
Koncepcja totalitaryzmu stała się jednym z najważniejszych sposobów interpretowania tych zjawisk.
Dzieło Arendt odegrało ogromną rolę w tej debacie, choć nie była ona jedyną autorką rozwijającą teorię totalitaryzmu. Podobne zagadnienia analizowali później między innymi Carl Friedrich i Zbigniew Brzeziński.
Kontrowersje i krytyka
„Korzenie totalitaryzmu” od początku wywoływały spory.
Jednym z podstawowych problemów była wspólna analiza nazizmu i stalinizmu. Krytycy wskazywali, że oba systemy posiadały odmienne podstawy ideologiczne, społeczne i gospodarcze, a zestawienie ich w jednej kategorii może zacierać ważne różnice.
Inni badacze bronili użyteczności kategorii totalitaryzmu, wskazując na podobieństwa mechanizmów terroru, monopolu politycznego i niszczenia autonomii społecznej.
Dyskusje dotyczyły także interpretacji imperializmu. Część badaczy uważała, że Arendt zbyt bezpośrednio łączy doświadczenia kolonialne z rozwojem późniejszego totalitaryzmu.
Kontrowersje budziły również niektóre fragmenty części dotyczącej Żydów i antysemityzmu. Arendt stosowała szerokie uogólnienia dotyczące roli określonych grup społecznych i relacji żydowskich elit z państwami europejskimi, które późniejsza historiografia poddawała krytyce.
Nie oznacza to jednak, że książka straciła znaczenie. Przeciwnie, jej wpływ polega częściowo właśnie na tym, że postawione w niej problemy nadal są dyskutowane.
Człowiek i odpowiedzialność
Najgłębszym przedmiotem zainteresowania Arendt nie jest w istocie sama instytucjonalna konstrukcja dyktatury.
Jest nim człowiek.
Autorka pyta, w jakich warunkach jednostka może utracić zdolność samodzielnego osądu.
Co dzieje się, gdy zostaje pozbawiona normalnych więzi społecznych?
Co dzieje się, kiedy ideologia zaczyna dostarczać odpowiedzi na wszystkie możliwe pytania?
Jak działa system, który niszczy różnicę między faktem a fikcją?
Dlaczego miliony ludzi mogą stać się uczestnikami, wykonawcami albo biernymi obserwatorami systemu opartego na masowej przemocy?
Nie ma tutaj jednej prostej odpowiedzi.
Arendt nie wyjaśnia totalitaryzmu istnieniem złych przywódców ani szczególną podatnością jednego narodu na dyktaturę.
Interesuje ją cały splot procesów: osłabienie państwa narodowego, kryzys praw człowieka, imperializm, rasizm, rozpad struktur klasowych, pojawienie się mas, samotność, propaganda, ideologia i terror.
Aktualność „Korzeni totalitaryzmu”
Aktualność dzieła nie powinna prowadzić do automatycznego nazywania każdego współczesnego autorytaryzmu totalitaryzmem.
Kategoria Arendt jest znacznie bardziej wymagająca.
Samo ograniczanie wolności słowa, propaganda czy silna władza wykonawcza nie wystarczają jeszcze do uznania państwa za totalitarne w jej rozumieniu.
Szczególną uwagę warto natomiast zwrócić na opisane przez nią procesy mogące niszczyć warunki wolnej polityki.
Jednym z nich jest atomizacja społeczeństwa.
Drugim – utrata zaufania do rzeczywistości i faktów.
Trzecim – zastępowanie pluralizmu zamkniętym systemem ideologicznym.
Czwartym – przekształcanie przeciwnika politycznego w kategorię ludzi, którzy mają być wykluczeni nie ze względu na czyny, ale samo przypisane im pochodzenie czy tożsamość.
Piątym – stopniowe niszczenie autonomicznych instytucji społecznych, które mogą funkcjonować niezależnie od państwa lub dominującego ruchu politycznego.
Właśnie z tego powodu rozważania Arendt wykraczają poza historię nazizmu i stalinizmu.
Wolność polityczna
Cała późniejsza myśl Arendt była silnie związana z pytaniem o warunki wolności.
Wolność nie oznaczała dla niej jedynie prywatnej niezależności od państwa. Była związana z możliwością wspólnego działania ludzi w przestrzeni publicznej.
Totalitaryzm niszczy tę możliwość.
Najpierw osłabia niezależne organizacje i więzi.
Następnie izoluje ludzi.
W końcu pozostawia jednostkę samą wobec wszechogarniającego aparatu władzy.
Dlatego samotność jest tak ważnym pojęciem w zakończeniu „Korzeni totalitaryzmu”.
Człowiek pozbawiony kontaktu z innymi traci możliwość konfrontowania własnego obrazu rzeczywistości z doświadczeniami innych osób.
Właśnie wspólny świat stanowi dla Arendt warunek politycznej wolności.
Znaczenie praw człowieka
Jednym z najbardziej trwałych osiągnięć książki pozostaje refleksja nad prawami człowieka.
Doświadczenie XX wieku pokazało, że formalne deklaracje praw mogą okazać się niewystarczające.
Najbardziej bezbronni stawali się często ci, którzy utracili obywatelstwo.
Człowiek posiadał teoretycznie „prawa człowieka”, ale kiedy nie należał do żadnego państwa, brakowało instytucji zobowiązanej do ich ochrony.
Arendt pokazała w ten sposób paradoks.
Prawa określane jako uniwersalne stawały się w praktyce skuteczne przede wszystkim wtedy, gdy człowiek był obywatelem określonej wspólnoty politycznej.
Stąd wynika wspomniane wcześniej „prawo do posiadania praw” – prawo do przynależności do wspólnoty, w której człowiek może być traktowany jako podmiot polityczny.
Znaczenie książki
Największa wartość „Korzeni totalitaryzmu” nie polega na stworzeniu zamkniętej teorii wyjaśniającej wszystkie przypadki dyktatury.
Arendt pokazała raczej, że totalitaryzm należy badać jako zjawisko przekraczające tradycyjne podziały między historią polityczną, społeczną i filozofią.
Nie można go zrozumieć wyłącznie poprzez opis instytucji państwowych.
Trzeba analizować również psychologię społeczną, ideologię, język, funkcjonowanie propagandy, warunki ekonomiczne, strukturę społeczeństwa i doświadczenie jednostki.
Szczególnie ważna pozostaje jej teza, że totalitaryzm nie rodzi się po prostu z nadmiernego zainteresowania polityką.
Może wzrastać właśnie w społeczeństwie ludzi politycznie biernych, wyizolowanych i przekonanych, że nie mają rzeczywistego wpływu na wspólne sprawy.
W takim świecie ruch oferujący całkowite wyjaśnienie rzeczywistości może stać się atrakcyjny.
Arendt a współczesna debata polityczna
Nazwisko Arendt jest dziś bardzo często przywoływane podczas dyskusji o propagandzie, populizmie, autorytaryzmie czy kryzysie demokracji. Należy jednak zachować ostrożność w takich analogiach.
Autorka analizowała systemy, które stosowały masowy terror, likwidowały pluralizm polityczny i próbowały podporządkować całe życie społeczne jednolitej ideologii.
Nie każda manipulacja informacyjna czy radykalna retoryka jest więc totalitaryzmem.
Znacznie bardziej wartościowe jest wykorzystywanie jej pojęć do analizy mechanizmów społecznych niż do prostego przyklejania historycznych etykiet współczesnym przeciwnikom politycznym.
W tym właśnie sensie „Korzenie totalitaryzmu” pozostają niezwykle użyteczne: uczą rozpoznawać procesy, a nie jedynie porównywać nazwiska przywódców.
Zakończenie
„Korzenie totalitaryzmu” są dziełem trudnym do jednoznacznego sklasyfikowania. Łączą historię idei, analizę polityczną, socjologię, filozofię oraz osobiste doświadczenie autorki należącej do pokolenia, które obserwowało rozpad dawnego europejskiego porządku.
Najważniejszą zasługą Arendt było pokazanie, że totalitaryzm nie jest po prostu bardzo brutalną dyktaturą. Jego szczególną cechą jest aspiracja do całkowitego podporządkowania człowieka procesowi ideologicznemu.
System nie chce wyłącznie, aby obywatel milczał.
Chce zniszczyć przestrzeń, w której mógłby samodzielnie myśleć i działać.
Nie chce jedynie pokonać rzeczywistych przeciwników.
Tworzy kategorie obiektywnych wrogów.
Nie zadowala się manipulowaniem pojedynczymi faktami.
Próbuje stworzyć rzeczywistość, w której fakty przestają posiadać niezależne znaczenie.
Nie potrzebuje wyłącznie społeczeństwa posłusznego.
Potrzebuje społeczeństwa zatomizowanego, pozbawionego niezależnych więzi i instytucji.
Dlatego samotność zajmuje w analizie Arendt miejsce szczególne. Człowiek odizolowany od innych staje się znacznie bardziej podatny na system oferujący mu jednocześnie przynależność, wyjaśnienie świata i jasno wskazanego przeciwnika.
Z tego punktu widzenia książka jest nie tylko analizą historyczną nazizmu i stalinizmu. Jest także refleksją nad warunkami istnienia wolnego społeczeństwa.
Wolność wymaga bowiem czegoś więcej niż braku przemocy ze strony państwa. Potrzebuje pluralizmu, możliwości uczestniczenia w życiu publicznym, niezależnych więzi społecznych, prawnego statusu jednostki oraz wspólnej rzeczywistości, w której można odróżnić fakt od fikcji.
Arendt nie stworzyła teorii wolnej od słabości. Część jej interpretacji historycznych została zakwestionowana, a zestawienie nazizmu i stalinizmu w ramach jednego modelu do dzisiaj wywołuje dyskusje. Niektóre uogólnienia dotyczące antysemityzmu, imperializmu i relacji między poszczególnymi procesami wymagają krytycznego podejścia.
Nie zmniejsza to znaczenia książki.
Jej wartość polega przede wszystkim na umiejętności postawienia fundamentalnego pytania: jak możliwe stało się stworzenie systemu, który nie ograniczał się do odebrania człowiekowi wolności politycznej, lecz próbował pozbawić go zdolności samodzielnego działania, osądu i odnoszenia się do wspólnej rzeczywistości?
Odpowiedź Arendt nie sprowadza się do jednej przyczyny. Totalitaryzm staje się możliwy w wyniku spotkania wielu zjawisk – kryzysu państwa narodowego, masowej bezpaństwowości, imperializmu, rasizmu, rozpadu dawnych struktur społecznych, samotności, ideologii i terroru.
Dlatego „Korzenie totalitaryzmu” nadal pozostają dziełem ważnym. Nie dostarczają prostego podręcznika pozwalającego przewidzieć każdy przyszły system opresji. Pokazują natomiast, że wolne społeczeństwo może ulec zniszczeniu nie tylko poprzez gwałtowny zamach na instytucje. Zagrożenie pojawia się również wtedy, gdy ludzie tracą więzi społeczne, zaufanie do wspólnego świata, poczucie politycznej sprawczości oraz zdolność samodzielnego osądzania rzeczywistości. Właśnie ten wymiar refleksji Hannah Arendt sprawia, że jej książka pozostaje jednym z najważniejszych punktów odniesienia dla badań nad totalitaryzmem i kondycją nowoczesnego społeczeństwa.